za uszami tego świata 2


Gdybym potrafiła opowiedzieć o tym, jaką podróż odbyłam w ostatnich miesiącach i jak bardzo się zmieniłam, nie odcinając się od dziewczyny, którą byłam/jestem, czułabym się WIELKA. Ale nie potrafię… i też czuję się WIELKA 🙂

Takich podróży nie da się opisać czy ująć w słowa, bo one są tak prywatne i tak własne, że znaczą najwięcej dla NAS SAMYCH.

Takie podróże czuje się w sobie, rano w południe i wieczorem. W sklepie, w tramwaju, w drodze. Przy dziecku, z mężem, przyjaciółką czy przyjacielem. W pracy i w domu. Przy spotkaniu z człowiekiem, nie tym którego wymyśliliśmy na swoje potrzeby, kształt i podobieństwo, ale z tym, który stoi przed nami.

W ostatnich miesiącach podjęłam wiele trudnych decyzji, rezygnując ze spotkań, kontaktów, a nawet pracy, która dawała i daje mi niesamowitą satysfakcję. Kolokwialnie mówiąc, upadłam na własne życzenie, na „glebę”. Z tej perspektywy przez długi czas obserwowałam siebie i swój mały-wielki świat.

To co ludzie do mnie mówią, jak mnie traktują, czego ode mnie chcą, gdzie mnie prowadzą. Tuż po tym przyszedł kolejny ważny krok. Jak mówię do ludzi? Jak ich traktuję? Czego od nich chcę? Gdzie ich prowadzę?

A tuż za nim najważniejszy:

Kim jestem? Jak chcę mówić do siebie? Jak chcę siebie traktować? Czego od siebie chcę? Gdzie chcę podążać? Kogo wybieram w tej drodze?

Mój świat wypełnił się myślami i refleksjami, a życia było mało, maleńko. Niemal okruchy. Przestałam gotować, uprawiać seks, dbać o rzeczy, które wydawały się dla mnie kiedyś bardzo ważne. Nad moją głową wyrosła czarna dziura, która trzymała mnie za serce i gardło, przez długi, długi czas. I wiem, że to było ważne i potrzebne. Dzięki temu oderwaniu ZOBACZYŁAM SIEBIE. ZOBACZYŁAM ŚWIAT. ZOBACZYŁAM LUDZI.

Zobaczyć siebie to najtrudniejsze i najbardziej potrzebne spotkanie. Od momentu tego „zobaczenia siebie”, świat i ludzie mają mniej za uszami niż mi się wydawało, bo być może tak wiele było schowane za moimi 🙂 (Prywatnie uważam, że to co mamy za uszami, to jedno z najbardziej pojemnych miejsc tego świata. Nieuświadomione, potrafi się rozrastać i zaskakiwać, jak czarna dziura.)

Przekroczyłam taflę zaczarowanego lustra. Poczułam kim jestem. A to jest ten moment, ta chwila, której nie da się odczarować czy zapomnieć. To jest ten moment i ta chwila, w której wszechświat Ci służy, a ludzie wokół są dobrzy 🙂

Taka magia, zupełnie nie świąteczna, i bardzo ciężka do przejścia, uświadomienia, przepracowania i przeżycia, ALE NIE ZAMIENIŁABYM SIĘ.

Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną w tej drodze. Za każdy trud. Za każdą łzę. Za każdą złość, pretensję i presję. Za każde słowo zrozumienia i wsparcia. Za bycie ze mną i za odrzucenie mnie.

To wszystko było mi bardzo potrzebne, żeby dzisiaj powiedzieć: zrzuciłam swoją zbroję.

JESTEM! 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “za uszami tego świata

  • Małgosia

    Kochana, jestem dumna z Ciebie, z tego co sama dla siebie zrobiłaś, z tego kim jesteś i z tego, że pozwoliłaś sobie na błądzenie, na bycie słabą, na płacz i na łzy. Mam poczucie, że bez tego wszystkiego nie byłabyś tu gdzie jesteś i nie potrafiła byś czerpać z zasobów, które masz w sobie. Z pewnością nie była to łatwa droga, ale cieszę się, że zaufałaś samej sobie i wybrałaś się w tą niezwykłą i trudną wędrówkę. Teraz jesteś u siebie z pełną świadomością tego co było, co jest i otwartością na nowe. Uściski Kochana

    • Sylwia Autor wpisu

      ale pięknie napisałaś. Tak Małgosiu, jestem u siebie… z świadomością i otwartością. Dziękuję Ci za obecność i tutaj i w życiu.