o rozmowie 2


– Mówiłaś już o tym- słyszę od męża i całkowicie podcina mi to zdanie skrzydła. Wiem, że mówiłam, a może nie pamiętam, a może chcę o tym porozmawiać jeszcze raz. Jakie to ma znaczenie, że mówiłam. Widocznie jest dla mnie ważne, widocznie wraca do mnie i mam potrzebę to przegadać. Albo po prostu tylko wygadać. Nie ma znaczenia. Błąd, właśnie, że ma. Bardzo duże. Rozmowa jest czymś najważniejszym. I najlepszym.

Jesteśmy we Włoszech na wakacjach. Jest późny ranek, a ja leżę w łóżku. Co za błogi stan- leżenie, nawet nie czytanie, a po prostu takie zwykłe bez celu leżenie. Przez otwarte okno słyszę, że do wioski, w której mieszkamy zajechał Roberto. Nie wiem jak wygląda, ale znam jego głos. Przyjeżdża tutaj codziennie – rozwozi chleb. Nie wiem o czym, ale słyszę, że rozmawia. Wita się wylewnie z mieszkańcami, którzy przyszli po zakupy. Nie widzę jego twarzy, ale znam jego uśmiech. Na sam dźwięk rozmowy, którą mimochodem słyszę, sama się uśmiecham. Wyobrażam sobie, że zbiegam po schodach, a później witam się z Robertem i z innymi mieszkańcami. Jakbym była długo oczekiwanym gościem. Później słyszę, że Roberto odjeżdża. Pod moim oknem zastaje jeszcze grupka kobiet, żeby porozmawiać. Głosy są poważne i przejęte. Nie wiem, ale znowu zgaduję. Kobiety rozmawiają o trzęsienie ziemi, które w nocy nawiedziło ich rodaków, mieszkających 300 km stąd.

Ci Włosi, tak w ogóle, wyglądają na uśmiechniętych i zadowolonych z życia. Zamiast depresji – rozmowa- przychodzi mi pomysł na baner reklamowy. Zamiast antydepresantów – porządne wygadanie.

Dobrze jest się wygadać, przegadać to co nas spotyka, co martwi, z czym mamy problem. Ulać złość, gniew, złe emocje, strach zaufanej osobie. Żeby później można było podejść z dystansem do sprawy, do ludźmi, do rzeczy, które nas złoszczą lub stresują.

Rozmawiać i wracać do miłych wspomnień. Przypomnieć zabawną historię, opowiedzieć jak minął dzień, podzielić się ciekawą myślą z przeczytanej książki, wrażeniami ze spaceru.

Słowa, emocje, lęki, które zostają w nas- kłębią się, rozrastają, mnożą. Wypowiedzenie, wyrzucenie ich powoduje, ze już nie musimy o nich dużo myśleć. Wyrzuć to, co cię boli. Dziel się, tym co cię cieszy.

Na szczęście mój mąż coraz bardziej rozumie moją potrzebę rozmowy. I mimo, że jak sam przyznaje, czasami jeszcze nie umie odczytać, czy opowiadam mu o czymś, bo:

a. Mam potrzebę, żeby się wygadać. Nie muszę otrzymać konkretnej porady, chcę być wysłuchana.

b. Mam potrzebę przedyskutować jakiś temat. Poznać jego punkt widzenia, po prostu popatrzeć na coś z dystansu.

 

Przejeżdżamy przez włoskie miasteczko. Przed kilku piętrowym domem ustawiony jest rząd krzeseł, tak różny, jak pewnie różni są mieszkańcy, którzy na nich zasiadają. Żeby pogadać, opowiedzieć jak minął dzień, skomentować nową fryzurę tej spod 6. I powymieniać się przepisami na idealny gulasz z dzika. Jest piękny wieczór, upał schował się za horyzontem. Kiedy wsiadam do samochodu, po zrobieniu zdjęcia, jedno z krzeseł jest już zajęte, objęte w czułe władanie wieczoru.

 

20160816_221024


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “o rozmowie